Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Jak ja, brattja, raz skonaju,
Zanesit mnja, de ja znaju,
Ta j prosite tam troszky hłyny,
Jak dlja mene, syrotyny.
Wy mnja, bratja, zakopały
Ta j dodomu powertały,
Aż prychodyt moja myła,
Dywyt, dywyt – to mohyła.
A ona sy podumaje:
"Chto tu, bidnyj, spoczywaje?
Ani płyty, ani ruty,–
Tutky musyt żownjar buty".
I pomału, pomałeńku
Pide słeza po łyczeńku;
Ułomyła jaworyny,
Jak dlja mene, syrotyny.
Jawir wyris, zełenije,
Sonce swityt, sonce hrije;
Łjudy chodja ziłje rwaty,
Myłeńkoji ne wydaty.
Aż pryłetyt sołowije,–
Misjac swityt, misjac mrije,–
A ono sy zakowało,–
Tak ona łysz, tak buwało.
U mohyli dobre buty:
Nycz ne wydko, nycz ne czuty,
Ni ptaszaty, ni diwczaty,–
Ot jak żownjar-syrotjaty.